Nie tyle Puszcza Niepołomska zwierza,
Nie tyle ordy janczarskie żołnierza,
Nie tyle pszczółek ukraińskie ule,
Nie tyle włoskich kortegian gondule,
Nie tyle babskich strzał krymskie sajdaki,
Nie tyle gwoździ indyjskie karaki,
Nie tyle wrzecion brabanckie kądziele,
Nie tyle kółek młyn, co jedwab miele,
Nie tyle śledzi od północy morze,
Nie tyle różnych barw tęcza i zorze,
Nie tyle Loret toczony pacierzy,
Nie tyle Wiedeń sieci i obierzy,
Nie tyle gdański port łasztów tatarski,
Nie tyle książek frankfortskie jarmarki,
Nie tyle wiosna kwiatków, lato kłosów,
Jesień owoców i organy głosów,
Gwiazd jasne niebo, piasku morskie brzegi,
Kropel spory deszcz, spłachcia gęste śniegi.
Nie tyle mają i jeziora trzciny,
Jak ja mam bólów dla mej Katarzyny.


Nie dziwna to u mnie, pani,
Że cię każdy, kto zna, ga - lante wspomina;
Doglądasz bydła, przędziwa,
Przy tym wolisz szklankę pi - gwów usmażyć.
Przyznać ci, jak aptekarce,
Że umiesz wysuszać gar - garyzmy.
Przy stole-ć to nie nowina,
Że ci nie nastarczą wi - dełek rozbierać;
Skąd kiedy w taniec poskoczysz,
Pewnie się rześko zato - nie powstydzisz.
Nie mierzi cię gość życzliwy,
A mąż patrząc dobrze ży - je z tobą;
Zwłaszcza gdy kto nieubogi,
Wyjednasz mężowi ro - czną intratę.
Nawet przed chudym pachołkiem
Nie pysznaś z swoim nado - bnym ukłonem.
Więc to dziwna, że cię chwalą,
A gdzie indziej takie pa - nie kanonizują.